Pieniądze a tranzyt Saturna i tranzyt Jowisza
II dom w horoskopie urodzenia człowieka odpowiada za finanse, zdobyte
własną inicjatywą, ale także za poczucie komfortu czy nawet tak odległe
skojarzenia, jak własna samoocena, poczucie własnej wartości. Ale
zostawmy konotacje psychologiczne, skupiając się tylko na finansach.
Przez ostatnie dwa lata miałem okazję obserwować w swoim życiu tranzyt
Saturna przez II dom horoskopu. Tradycyjnie astrolog zinterpretowałby
ten okres jako trudny finansowo, generalnie jako biedę. Dobry astrolog
zinterpretowałby ten okres jako chęć zabezpieczenia materialnego,
zbudowania czegoś solidnego i konkretnego. Otóż w moim przypadku, dwa
lata temu uświadomiłem sobie, że jestem wolny finansowo. W tamtym
czasie zająłem się pracą w banku, a swój biznes zostawiłem w zaufanych
rękach. I oto okazało się, że nic nie muszę robić (zostawiłem sobie
tylko wysyłanie faktur do klientów), a biznes sam się kręci! Dochody z
biznesu pokrywały koszty utrzymania, więc byłem wolny finansowo.
Wyszedłem z kręgu szczurów w planszowej grze Cash Flow! ;-)
Oszczędności pomnażałem na giełdzie, przezornie (to cecha Saturna)
sprzedając akcje na szczycie hossy. Niewiele wydawałem, tyle ile
musiałem. Przez ostatnie dwa lata nie byłem w żadnym luksusowym hotelu
na Wyspach Południowych, żyjąc wygodnie, ale bez żadnych szaleństw.
Firma rozwijała się powoli i stabilnie, stopniowo powiększałem także
oszczędności. Dzisiaj, po opuszczeniu przez Saturna II domu mojego
horoskopu, 3% miesięcznego zysku od zgromadzonych oszczędności pozwala
pokryć koszty mojego utrzymania. Czyli tranzyt Saturna przez II dom
pomaga uporządkować sprawy finansowe, jeśli podejmiemy trochę
dyscypliny.
Ostatnio miałem także możliwość obserwować tranzyt Jowisza przez Wenus
w swoim horoskopie. Daruję już sobie opisywanie spraw towarzyskich,
związanych z Wenus ;-) skupię się może na stronie finansowej (Wenus to
pieniądze). Jowisz był dawniej nazywany "wielkie szczęście", a Wenus
"małe szczęście", ponieważ są to planety beneficzne, przynoszące
dobrobyt. Takie jest tradycyjne pojmowanie znaczenia tych planet. Ale
Jowisz ma tę cechę, że rozdyma wszystko, pompuje. Więc rzeczywiście,
tranzyt Jowisza przyniósł mi wzrost dochodów, ale przyniósł też
znaczący wzrost wydatków. Naturalnie dużym wydatkiem było zlecenie
wykonania strony Astrobiznes, nagrania i opracowania pliku Flash z
wykładem, zatrudnienia redaktorów, którzy pracują teraz nad artykułami,
ale poza tym zauważyłem, że ostatnio "pieniądze lecą mi jak muchy" -
jak mawiała Ann, moja była angielska szefowa. Na przykład wizyta na
stoisku alkoholowym w hipermarkecie spowodowała zakup kilku butelek
drogich, markowych alkoholi, które teraz stoją nieotworzone w barku (a
żurawinowa Finlandia mrozi się w lodówce). Jowisz przez Wenus nie tyle
przyciąga bogactwo, co znosi hamulce w wydawaniu pieniędzy. Kiedyś
słyszałem, że to co wysyłasz, wraca do Ciebie. Więc może jest tu jakieś
sprzężenie zwrotne i wydając więcej przyciągam więcej pieniędzy? W
sumie, gdybym nie miał oszczędności, być może sięgnąłbym po kartę
kredytową, żeby zaspokoić swoje zachcianki.
Tak czy inaczej, kiedy Jowisz tranzytuje jakiś element Twojego
horoskopu, pewnie będzie to szczęśliwy okres, ale czasem przesadzony,
nadmiernie rozdęty. W przypadku Wenus jest to odkrycie: "o rany,
wydałem tyle pieniędzy?!"
Podsumowując: odkryłem, że
tranzyty planet to nie jest sprawa z zewnątrz, dopust boży,
przeznaczenie, ale jak najbardziej sprawa indywidualna. Tak jakby
planety stwarzały tylko pewne okoliczności, a to, co my z tym zrobimy,
to już nasza sprawa. Planety być może uaktywniają nasze wrodzone cechy
jak dyscyplina finansowa czy skłonność do wydawania pieniędzy, ale
daleki byłbym od stwierdzenia, że "planety coś nagradzają lub za coś
karzą". To już religijne myślenie, a nie racjonalne.