Wyniki inwestycyjne w listopadzie 2009

W listopadzie właściwie byłem poza rynkiem akcji. Gdybym miał obowiązek ciągle uczestniczyć w grze giełdowej, byłby to błąd, ponieważ indeks WIG20 wzrósł w tym czasie o +3,4%. Ciągle byłem uwikłany w jakieś opcje put, których wartość z czasem malała. Przy rozliczeniu serii grudniowej zniknęły one z mojego portfela.

Co więcej cały czas trzymałem kontrakty dolarowe, mimo że ich wartość spadała. W założeniu była to ochrona mojego portfela, zamrażając jego wartość przy cenie 2,82 złotego za dolara, więc nie powinienem stosować tu stop-lossów. W przyszłości jednak zamierzam aktywniej bronić się przed spadkami. Ponieważ złoty ciągle wzmacniał się do dolara, uznałem że nie będę tolerował wykrwawiania się portfela, dlatego pod koniec listopada podjąłem decyzję o pozbyciu się kontraktów dolarowych. Wolałem ich nie mieć w portfelu podczas wyjazdu na początku grudnia, ponieważ w przypadku dalszego umocnienia złotego nie mógłbym się ich pozbyć, nie mając dostępu do Internetu. Na moją decyzję wpłynął też fakt rychłego rozliczenia tej serii kontraktów 18 grudnia, więc myślałem że niewiele się zdarzy (zwykle pod koniec serii ruchy na kontraktach na WIG20 są niewielkie, więc kombinowałem że na dolcu będzie podobnie). Okazało się to grubym błędem, ponieważ złoty skokowo osłabił się do dolara, co spowodowało także osłabienie u mnie, kiedy to zobaczyłem ;-):



Gdybym utrzymał tę pozycję do rozliczenia kontraktów, zysk pewnie sięgnąłby kilku punktów procentowych mojego portfela, no ale stało się tak, jak się stało.

Straty na kontraktach dolarowych równoważył wzrost cen złotych monet, więc ostatecznie listopad zakończył się u mnie na zero, a właściwie +0,3% zyskiem. Od 1 grudnia 2008 roku, kiedy prowadzę dokładne statystyki, mój portfel zwiększył się o +47,9%, w tym czasie WIG20 zwiększył się o +35%. W 2009 roku byłem w sumie 4 miesiące poza rynkiem. Oto wykres porównawczy: