I ty będziesz emerytem - list do Wyborczej

Szanowni Państwo,
 
Ostatnio Gazeta Wyborcza opublikowała serię artykułów ubolewających nad losem przyszłych emerytów. Tezy Państwa artykułów nie są dla mnie zaskoczeniem, gdyż mniej więcej w tym tonie od trzech lat publikuję swoje przemyślenia, również wyrażając troskę o przyszłość naszego kraju. Myślę, że diagnoza, że polski system emerytalny jest chory, jest trafna, ale metody leczenia zaproponowane przez Państwa, wydają mi się nietrafione. Poniżej kilka moich przemyśleń, które umieszczę także na stronie Astrobiznes. Zapewniam, że to co staram się przekazać swoim Czytelnikom, sprawdziłem na własnym przykładzie.
 
Proponujecie Państwo "dokończenie" reformy emerytalnej z 1999 roku. Dlaczego uznaliście w ogóle, że Polakom potrzebny jest system emerytalny? Społeczeństwo nieuchronnie się starzeje a bismarckowski system emerytalny był opłacalny tylko wtedy, gdy ludności przybywało. To była piramida finansowa, która musiała się zawalić. Utrzymywanie tej fikcji jest nieekonomiczne i nieuczciwe wobec młodego pokolenia. Dlaczego nie zaproponować ludziom tego, co zrobiła Nowa Zelandia - obniżamy podatki, ale odtąd sami musicie zadbać o emerytury.
 
Postulujecie Państwo podniesienie "skandalicznie niskiego" KRUS-u, nawet nie zastanawiając się nad tym, że może to właśnie obciążenia ZUS-owskie są zbyt wysokie? Podam przykład - każdy rozpoczynający działalność gospodarczą w Wielkiej Brytanii płaci ok. 50 złotych miesięcznie ZUS, przynajmniej do kiedy jego roczne przychody osiągną równowartość 22 tys. złotych. Zanim nowa firma się rozwinie, rząd brytyjski cierpliwie czeka, młody przedsiębiorca jest otoczony ochroną i doradztwem niczym roślinka w szklarni. U nas od razu obciąża się go 900-złotowym ZUS-em i koniecznością zatrudnienia księgowego do skomplikowanych rozliczeń z urzędem skarbowym.
 
Proponujecie Państwo półśrodki - wydłużenie wieku emerytalnego, żeby ludzie pracowali coraz dłużej. Wygląda to na rady ludzi, którzy na etacie przepracowali całe dorosłe życie. Od lat powtarzam, że najlepszym pomysłem na wolność finansową jest wypracowanie pasywnych dochodów, czyli takich które będą napływały bez konieczności pracy. Praca na etacie jest niewolnictwem, a powinna być nieobowiązkową przyjemnością. Wiem, że to brzmi jak bajka, ale ja to sprawdziłem na swoim przykładzie. Od trzech lat jestem wolny finansowo i jestem przekonany, że każdy może to osiągnąć.
 
W Polsce jest zbyt dużo biurokracji i ludzi, którzy chcą za nas decydować. Tych wszystkich mądrali powinno się rozpędzić na cztery wiatry! Prawdziwym problemem Polaków jest to, że nawet młodzi ludzie boją się podejmować działalność gospodarczą, ponieważ jest to obwarowane mnóstwem przepisów i kar. Marzeniem większości młodych ludzi jest bezpieczna posadka w urzędzie państwowym! Od pięciu lat prowadzę działalność gospodarczą w Wielkiej Brytanii, gdzie założenie firmy zajęło mi 15 minut, rozliczanie się z urzędem skarbowym zajmuje 2 godziny ROCZNIE, przez Internet. Wysyłam też do urzędu skarbowego tylko jeden jedyny przelew rocznie, z czego automatycznie odciągane są należności na ubezpieczenie społeczne. Obecnie coraz więcej firm wyprowadza się z Polski, ponieważ pozwalają na to obecne przepisy. Obawiam się, że kiedy polscy politycy się obudzą, cały nasz system emerytalny się załamie. Nie zatrzymacie przedsiębiorców groźbami ani obietnicami, tylko realną likwidacją biurokracji.