Władza dba o ludzi

W blogu Astrobiznes już wielokrotnie pojawiały się wpisy o braku planowania przez kolejne rządy i zagrożeniu naszych emerytur.
Pierwszy taki wpis ukazał się tutaj 2.05.2008 "Dlaczego warto mieć konto za granicą" . Postawiłem w nim tezę, że kolejne rządy po prostu nie umieją planować wydatków z kilkuletnim wyprzedzeniem i prędzej czy później muszą się pojawić problemy z deficytem. A kiedy się pojawią te problemy, rozpocznie się nerwowe bieganie i szukanie oszczędności i pieniędzy.

Kiedy trwała dobra koniunktura, zamiast ograniczać deficyt, rząd Jarosława Kaczyńskiego (ale gdyby rządziła Platforma byłoby to samo) jeszcze bardziej się zadłużał. Kiedy przyszedł kryzys, okazało się, że w 2010 roku deficyt sektora publicznego sięgnie 7 procent PKB. To już naprawdę sporo i Bruksela z pewnością tego nie zaakceptuje. Ponieważ prywatyzacja Enei nie wypaliła, trzeba szukać pieniędzy, gdzie tylko można. Aby dotrzymać resztek obietnic wyborczych, premier obiecał nie podwyższać podatków. W tej sytuacji sięgnięto po jedyne, bezbronne środki, to znaczy nasze emerytury.

Minister finansów poparł wcześniejszą propozycję minister pracy, aby uszczuplić nasze składki emerytalne i zamiast do OFE, przekazywać je do ZUS-u na bieżące wydatki. Zamiast 7,3%, do OFE trafiłoby tylko 3% składki emerytalnej. Tak naprawdę, to przejęcie tych środków jest podwyżką podatków o 4 punkty procentowe, tylko nie nazwano tego wprost. Najbardziej z tego są niezadowolone OFE, które zanotują niższe wpływy z prowizji, ale szczerze mówiąc los OFE mnie w tej sprawie nie interesuje. 10 lat temu rządzący zaproponowali obywatelom, że część pieniędzy na ich emerytury będzie odkładana na oddzielnych kontach. Po raz pierwszy w historii Polski pojawiła się nadzieja, że nasze oszczędności emerytalne nie zostaną przehulane przez ZUS. Rok temu rząd zdecydował o włączeniu składek OFE do funduszy publicznych, zresztą pod naciskiem Komisji Europejskiej. Teraz wraca stare - o Twoją emeryturę zatroszczy się rząd, tak jak to było przez kilkadziesiąt lat komuny. Jeśli na emeryturze będzie to Twoje jedyne źródło dochodu, to będziesz z niepokojem czekał na każdą informację o waloryzacji rent i emerytur i modlił się, aby deficyt nie przekroczył 55% PKB, bo wtedy waloryzacji nie będzie.

Prawda jest taka, że nasze społeczeństwo starzeje się, coraz mniej młodych ludzi będzie utrzymywało coraz więcej starców. Polska nie jest na tyle atrakcyjnym krajem, aby przyciągnąć młodych Azjatów czy Arabów, którzy będą tu pracować i utrzymywać starszych. Pisałem już o tym w tekście "Bankructwo odłożone w czasie" z grudnia 2008 roku, podając tam prognozy demograficzne GUS-u. Tak więc warto wziąć pod uwagę, że Twoich oszczędności emerytalnych już nie ma, rząd je zabrał. Przykre, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.

W wcześniejszym tekście, ze stycznia 2008, Nie ufać rządzącym przewidywałem taki scenariusz wydarzeń, podając że nastąpi on podczas opozycji Saturna do Urana. Tamten tekst wynikał z obserwacji wielu, wielu lat okradania obywateli przez rządzących Polską. Zaczęło się bodajże od zaborców, którzy karali konfiskatą posiadaczy ziemskich, wspierających powstańców. Potem była hiperinflacja, która pozbawiła wielu ludzi oszczędności. Po II wojnie światowej rząd nacjonalizował co się dało. Do dzisiaj dawni posiadacze kamienic i zakładów nie mogą dostać odszkodowań, ponieważ nie ma ustawy reprywatyzacyjnej. Tylko Kościół Katolicki otrzymał odszkodowania za wywłaszczone mienie (a jakże!). Prywatni posiadacze obligacji przedwojennych nie dostali nic, mimo że posiadacze takich obligacji, mieszkających za granicą, dostali odszkodowania. Potem była wymiana pieniędzy i znów pozbawiono obywateli dużej części oszczędności.

O przyszłości Polski pisałem już wielokrotnie. Zamiast jeszcze raz omawiać horoskop Polski, proponuję przeczytać wcześniejszy wpis "Kiedy nadejdzie kryzys" z listopada 2007 "Przyszłość Polski", z lutego 2009, w którym pisałem o zbliżającym się tranzycie Plutona.

Już dawno przestałem liczyć na polskich polityków, że zabezpieczą moją starość i dlatego postanowiłem sam zatroszczyć się o swoją emeryturę. Zacząłem inwestować pieniądze na giełdzie, oraz sześć lat temu związałem się z brytyjskim sytemem emerytalnym (któremu też mało ufam). Tak naprawdę nie trzeba być specjalnie inteligentnym, aby pomnażać swoje pieniądze. Wystarczy być tylko podejrzliwym i czujnym wobec "dalszych perspektyw na hossę" w 2007 roku, "super-tanich kredytów we frankach" w 2008 roku czy "mieszkania tańsze już nie będą" w 2009 roku. Tylko czujność ochroni Twoje pieniądze. Jeśli masz jakiekolwiek planety w Skorpionie, w VIII domu horoskopu, czy aspekty Plutona do innych planet, powinieneś dać sobie radę.