Astrobiznes

   English page
Logowanie
Logowanie do stron klubu
Prezentacja flash - Międzyzdroje

Czytelnia Astrobiznesu

W serwisie

Ostatnio na forum

Opinie użytkowników

Wybory prezydenckie

Artykuł został dodany 16-06-2010 przez Wojtek Suchomski

Kto zostanie Prezydentem RP? To nie ma znaczenia.

Być może Czytelnikom wyda się to zabawne, ale dopiero wczoraj dowiedziałem się, że 20 czerwca będą wybory na Prezydenta RP. Oczywiście, czytałem w Internecie o katastrofie samolotu TU-154 i wcześniejszych wyborach, ale nie sądziłem, że będzie to miało miejsce już, zaraz! Jak sami widzicie, polityką się zupełnie nie interesuję, ale skoro temat porusza umysły wielu rodaków, wypadałoby coś o tym napisać. Z góry przepraszam, jeśli coś przekręcę, czy urażę czyjeś uczucia polityczne, chcę po prostu przekazać w swoim wpisie odrobinę zdrowego rozsądku i dystansu do polityki.

Może najpierw wyjaśnię, dlaczego nie interesuję się polityką. W 2003 roku, kiedy wyjeżdżałem do Anglii, ten temat interesował mnie bardzo, przejmowałem się wypowiedziami różnych baranów, występujących w telewizji i dyskutowałem o tym na forach internetowych. Tuż po przyjeździe do Anglii pytałem nawet znajomych Anglików, czy ich to również interesuje.

- Nie, zupełnie mnie to nie interesuje.
- No ale czytasz przecież jakieś gazety i/lub czasopisma?
- Oczywiście.
- To o czym są te czasopisma?
- Muzyka, sport, jednym słowem "nothing heavy".

Kiedy przejrzałem brytyjskie czasopisma i poznałem bliżej światopogląd Anglików zorientowałem się, że ludzie nie ekscytują się polityką tak, jak Polacy. Mimo że powszechnie biorą udział w wyborach i frekwencja jest tam wyższa niż w Polsce, mają do tego zdrowy dystans i nie obchodziłaby ich jakże ważna wiadomość, że Komorowski pozwał Kaczyńskiego w trybie wyborczym. Na pewno nie jest to główny news w radio, a żaden taksówkarz nie zagadnie Cię tym tematem, jak to zdarzyło mi się kiedyś po wylądowaniu na Okęciu:

- Słyszał pan, co nasi politycy znów nawywijali w Sejmie?

To były jego pierwsze słowa do klienta! Nie jakieś banały o pogodzie czy sukcesach Kubicy, ale co ostatnio zrobili politycy. Uznałem wtedy, że jeśli Anglicy na dobry początek rozmowy zagadują o pogodzie czy o klimacie panującym w Polsce (jeśli rozmówca jest Polakiem), to dla naszych rodaków żelaznym tematem "small talk" jest polityka. Dzisiaj uważam, że to jest chore i poniżej wyjaśnię dlaczego.

Polscy politycy wmówili nam, że są "najważniejszymi osobami w państwie". Jeśli o mnie chodzi, najważniejszymi osobami w państwie są dla mnie moja ukochana, moja mama i siostra. Ważni są także moi przyjaciele. Niestety, wielu Polaków uwierzyło politykom i z uwagą śledzi każdy ich krok, gest i wypowiedziane słowo. (przeglądam newsy, żeby wyłowić jakiś przykład). Na przykład, jaką nową treść do mojego życia wnosi deklaracja Lecha Wałęsy, że "nie startuje w wyborach bo ojciec Rydzyk wystąpił przeciw niemu"? Czy przyjmiesz za prawdziwą monetę słowa Leszka Millera (!) że PiS to Twój wróg? Dla mnie osobiście powyższe informacje to śmieci, ale główne portale uznały za potrzebne umieścić je wśród głównych doniesień agencyjnych. Być może to media bombardują nas wyborczą papką, aby wyrobić w nas przekonanie, że od polityki zależy nasze przyszłe życie. Kiedy w radio po raz kolejny słyszę o politykach, po prostu przełączam stację, bo uważam że polityka nie ma żadnego wpływu na moje życie, co wyjaśniam poniżej.

Prowadzę dwie firmy, w tym jedną w Polsce. Być może polscy politycy coś "nawywijają" jak to określił warszawski taksówkarz i polska gospodarka stoczy się w otchłań, co wtedy? Jeśli kurs złotego zacznie gwałtownie spadać, kupię dolarowe kontrakty terminowe, w najgorszym wypadku zamienię środki na walutę i wyślę je za granicę. Obecnie prowadzenie działalności jest trudne w Polsce (83 miejsce w rankingu wolności gospodarczej), ale jeśli okaże się to zupełnie niemożliwe, po prostu skoncentruję się na brytyjskiej firmie. Tak więc polscy politycy mają bardzo ograniczony wpływ na moje życie, tym bardziej, że nie oglądam telewizji, która non-stop ich pokazuje (po co?). Wpływ prezydenta RP na życie gospodarcze jest jeszcze mniejszy, niż na przykład premiera, co zabawnie ujął niedawno Donald Tusk, porównując to stanowisko do reprezentacyjnego żyrandola. Ale politycy mają pewien wpływ na kształt ustaw, sprzyjający prawdziwym władcom Polski. O kim mowa?

Kilka tygodni temu na jednym z blogów, ktoś użył określenia "władcy Polski" w kontekście, że "ta decyzja zapadnie, jeśli władcy Polski tak postanowią". Jak się domyślacie, władcami Polski nie są oczywiście politycy, ale silne, zakulisowe grupy interesów. Pachnie to teoriami spiskowymi, ale to naprawdę działa! Jeśli wielki koncern ustali, że w Polsce znajdują się wielkie złoża palladu, jakie znaczenie ma kolor partii, która akurat rządzi Polską? Ich celem będzie zdobycie koncesji i zdobędzie ją. Zagraniczny kapitał napłynie do nas, lub od nas ucieknie, w zależności od oceny amerykańskiej agencji ratingowej, a nie uśmiechów premiera (tego czy innego). W skali mikro, niedawno dowiedzieliśmy się, jak pewien biznesmen z branży hazardowej ustawiał polityków Platformy Obywatelskiej, aby przeforsowali korzystną dla niego ustawę. Nie musiał w tym celu przekonywać całego kierownictwa Platformy, wystarczyło że nacisnął dwóch, którzy siedzieli w odpowiedniej komisji. Posłowie najczęściej głosują tak, jak każą im przewodniczący klubu, więc projekt miał szansę być zatwierdzony. Akurat w tym przypadku mleko się wylało, przecieki z podsłuchów poszły do prasy, ale zastanawiam się, ile ustaw zostało przeforsowanych w taki sposób, aby zadowolone było odpowiednie lobby, a Polska była 83 państwem w rankingu wolności gospodarczej? Prowadzi to do wniosku, że należy ograniczyć wpływ polityków na życie gospodarcze, aby różne podejrzane grupy interesów nie mogły ustawiać przepisów pod swoje dyktando. Czy w wyborach bierze udział kandydat, który to zagwarantuje?

Kilka dni temu przypadkiem oglądałem studio wyborcze, prezentujące spoty wyborcze kandydatów. Czy można przedstawić program wyborczy w ciągu kilku minut, wytłumaczyć jego zawiłości? Moim zdaniem nie, podobne zdanie mieli chyba kandydaci, ponieważ postawili na emocjonalny przekaz. Jeden z kandydatów (sorry, nie pamiętam nazwiska) poprosił, aby nie wpłacać pieniędzy na jego kampanię, tylko przekazać je powodzianom. Czy po to zbierał 100 tysięcy podpisów, aby prowadzić akcję na rzecz powodzian? Gest szlachetny, ale głupi w sytuacji, kiedy kandyduje się na Prezydenta RP. Dobrze zrobiony był spot kandydata Napieralskiego, w którym hipnotyzuje on widzów magnetycznym spojrzeniem. Pomyślałem, że może to charyzmatyczny człowiek, ale niedawno oglądałem wideo, w którym starsza pani zadała mu kilka celnych pytań i chłop się zupełnie pogubił. Skojarzenie, że Andrzej Olechowski mógłby być prezydentem wszystkich Polaków budzi śmiech. Oczywiście, mógłby być, gdyby wszyscy Polacy byli bogatymi bankierami i posiadaczami kilku nieruchomości. Reklamówki Jarosława Kaczyńskiego są bardzo inne od agresywnych spotów z poprzednich kampanii, ale ja nie wierzę w "przemianę" prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Nawiasem mówiąc rząd, firmowany przez partię, która w nazwie ma "prawo" i "sprawiedliwość" często łamał prawo. Politycy lubią wielkie słowa, które nijak się mają do rzeczywistości. Rząd Platformy (?) Obywatelskiej (?) obiecywał wspieranie przedsiębiorczości (jest 83-cie miejsce), ograniczenie przywilejów władzy (immunitety i afery przetrwały) czy "PIT jak pocztówka". Liczba skarg do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu oraz liczba wyroków, którymi nie przejmuje się państwo polskie kompletnie dyskredytuje "obywatelski" przymiotnik tego rządu. Ponieważ obiecać można wszystko, Janusz Korwin-Mikke obiecuje wolność gospodarczą i walkę z biurokracją. Te hasła mi się podobają, ale sam kandydat wydaje mi się nadmiernie pobudzony, nerwowy i łatwo się unosi, używając przy tym niepotrzebnie emocjonalnych słów (dupokracja zamiast demokracja). Mikke kontrastuje tutaj z Bronisławem Komorowskim, który wydaje mi się taki... ciołkowaty, ociężały i bez polotu. Przyznaję ze wstydem, że dwa miesiące temu w swojej niewiedzy swój głos oddałbym właśnie na Komorowskiego, ale w tym czasie zdążył on wysłać do wyborców mnóstwo negatywnych sygnałów, które zabrzmiały jak dzwonek ostrzegawczy. No i ta jego skłonność do zabijania zwierząt wydaje mi odrażająca. Tyle intuicyjnej oceny po obejrzeniu spotów. Być może uważniejsza analiza programów wyborczych tych polityków wyłoniłaby jakiegoś sensownego kandydata, ale szkoda mi na to czasu.

Podsumowując ten przydługi wpis na blogu, nie widzę potrzeby oddawania głosu na któregokolwiek kandydata, ponieważ jego wybór nie ma bezpośredniego wpływu na moje życie. Mógłbym ewentualnie zaprotestować przeciw politykom, oddając pustą kartkę, ale w Polsce traktowana jest ona jako głos nieważny, a nie jako ostrzeżenie dla władzy. Na pytanie: kto wygra wybory prezydenckie, odpowiadam: nic mnie to nie obchodzi.
Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Astrobiznes oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.

Ostatnie komentarze na forum (3/9)

Nie pamiętasz hasła? Przypomnij je.




Baza danych jest pusta. Zapraszamy wkrótce.