Astrobiznes

   English page
Logowanie
Logowanie do stron klubu
Prezentacja flash - Międzyzdroje

Czytelnia Astrobiznesu

W serwisie

Ostatnio na forum

Opinie użytkowników

Rząd polski podwyższa podatki

Artykuł został dodany 07-05-2010 przez Wojtek Suchomski

Bo nie ma wyjścia.

Spadki na giełdach w drugiej połowie kwietnia uświadomiły nam kilka rzeczy. Po raz kolejny potwierdziło się, że kiedy jest hossa, to inwestorzy szukają bardziej ryzykownych inwestycji i kapitał rozlewa się po całym świecie. W rezultacie słabnie dolar do innych walut a umacniają się bardziej egzotyczne waluty. Na przykład dolar, utrzymujący się przez lata na poziomie ponad 4 złote, w latach hossy giełdowej zjechał do 2,7 zł, a z powodu spekulacji zagranicznych banków nawet do poziomu 2 zł (słynna sprawa opcji walutowych), aby natychmiast umocnić się do poziomu 3,7 zł, kiedy zrobiło się gorąco (sprawa upadku banku Lehman Brothers). Przez ostatni rok złoty umacniał się, aby wraz ze spadkami na giełdach, znów gwałtownie się osłabić:



Inwestowanie w naszym kraju jest ryzykowne, czy tego chcemy czy nie. Giełda i rynek kapitałowy jest płytki i wystarczy tylko aby Eureko czy inna firma sprzedały spory pakiet akcji, posiadanych w naszych firmach a potem zamieniła je na dolary, aby złoty skokowo się osłabił.

Pisałem już kiedyś o słabych umiejętnościach planowania wydatków przez naszych polityków. Najczęściej budzą się oni w dniu kryzysu i gwałtownie szukają oszczędności, zwiększają zadłużenie lub podwyższają podatki. Gwałtowne szukanie oszczędności już było wielokrotnie, kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że rząd wycofuje się z programu "Rodzina na swoim". Sam ten program był koszmarnie głupi, to temat na oddzielny artykuł. Dość powiedzieć, że służył on bankom i deweloperom, ale na pewno nie polskim rodzinom, które po ośmiu latach zostaną bez rządowych dopłat, ale za to z bardzo drogimi kredytami i drogimi mieszkaniami. Chodzi o sam fakt, że kiedyś wprowadzono ten program pod wielkimi hasłami i sztandarami, jakby rządowi naprawdę zależało na polskich rodzinach, a teraz trzeba chyłkiem się z tego wycofać, bo zabraknie pieniędzy. Dlaczego ktoś nie zastanowił się wcześniej, czy budżet stać na takie rozwiązanie? Jeśli sytuacja budżetu jest tak zła, dlaczego nie zrezygnowano z bardziej ekstrawaganckich pomysłów jak finansowanie wojny w Afganistanie?

Jeśli chodzi o drugi pomysł, czyli powiększanie długu. Przez ostatni rok finansowano zwiększone potrzeby wydatkowe właśnie zadłużaniem się. Kilka dni temu przytaczałem te dane w jednym z Komentarzy giełdowych, pozwolę sobie przypomnieć:

"deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2009 roku ukształtował się na poziomie 95 730 mln zł, co stanowi 7,1% PKB, natomiast dług publiczny wyniósł 684 365 mln zł, tj. 51,0% PKB. Według prognoz Ministerstwa Finansów w 2010 roku deficyt sektora wyniesie 97 033 mln zł, tj. 6,9% PKB, a dług 755 043 mln zł, tj. 53,5% PKB."

97 miliardów złotych deficytu rok po roku! Rząd nie miał innego wyjścia, bo premier Tusk obiecał, że nie będzie podwyżek podatków, więc trzeba było zwiększać deficyt. Problem w tym, że dług publiczny sięgnie w tym roku 54% PKB, a przecież przy 55% wprowadzane są procedury ostrożnościowe, aby nie przekroczyć zadłużenia, zapisanego w Konstytucji. Zostaje nam jeden procencik rezerwy i modlitwa, aby wzrost gospodarczy był wyższy, bo inaczej trzeba będzie ciąć wydatki.

Trzecim pomysłem na bilansowanie budżetu jest podwyższenie podatków. Jeszcze w ubiegłym roku premier Tusk "ze stuprocentową pewnością" obiecywał, że w 2010 roku nie będzie podwyżki podatków. Sytuacja jednak się zmieniła, zawsze premier będzie mógł zwalić winę na "ogólnoświatowy kryzys" (kusi mnie, żeby dodać "bo na Prezydenta już nie może", ale tak chyba nie wypada?). Tymczasem dzisiaj dowiadujemy się, że wzrośnie składka zdrowotna. Już od przyszłego roku ma ona wzrosnąć z obecnych 9 do 10 proc., a docelowo do 12 proc. w 2020 r. Znając trudne tranzyty planet do horoskopu Polski obawiam się, że to początek podwyżek podatków i kłopotów polskiego budżetu. Być może zresztą Czytelnicy są już tym znudzeni, bo już od pięciu lat akcentuję 2010 rok jako początek problemów Polski. Co w takiej sytuacji należy robić, jak się przygotować?

1. Przede wszystkim pozbyć się złudzenia, że politycy nas uratują. Nie uratują, bo sami są jak pijane dzieci we mgle. 20 lat wolnej Polski udowodniło, że nie ma znaczenia, która partia rządzi, politycy w przygniatającej większości są po prostu niekompetentni. Dlatego im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej.
2. Mieć pewną kwotę oszczędności (a jeszcze lepiej dochodów) w innych walutach. Nie trzeba w tym celu fizycznie kupować dolarów, można otworzyć kilka kontraktów walutowych. Ale którą walutę wybrać? Logiczny wydawałby się wybór dolarów, ale można stworzyć koszyk walutowy (dolar, frank szwajcarski, złoto).
3. Spłacić kredyty. W razie kryzysu wzrośnie rentowność obligacji oraz WIBOR, który jest dla wielu banków poziomem odniesienia dla kredytów. Paradoksalnie szczyt na WIBOR jest dobrym momentem do negocjacji kredytu mieszkaniowego w banku, ponieważ wtedy banki są bardziej skłonne do obcięcia marży. Obecnie bank zaproponuje Ci 3% marży, doliczanej do WIBOR, ale kiedy oprocentowanie jest wysokie, wprowadzane są "promocje" po 0,5% marży. Oszczędność na odsetkach dla kredytu na 300 tysięcy to 81 tysięcy przy 20 latach kredytowania. Odbiegłem trochę od tematu, ale pomyśl o tym.
4. Mieć pomysł na dodatkowe źródło dochodów, Plan B na czarny scenariusz. Musisz też mieć świadomość, że obecnego stylu życia nie da się utrzymać. Kryzys w Polsce oznacza zubożenie całego społeczeństwa.
5. Już teraz zadbaj o zdrowie. W czasie kryzysu koszty leczenia będą znacznie wyższe niż obecnie.
6. Nie tylko z powodu kryzysu, ale także ze względu na kurs dolara i pobyt Urana w Baranie, spodziewam się, że koszty energii znacznie wzrosną. Granie na wzrost ceny energii (poprzez certyfikaty na giełdzie) albo posiadanie własnego źródła energii może ograniczyć dotkliwość tych podwyżek.

Osobiście jestem przekonany, że czarny scenariusz spełni się, ale proszę pamiętać, że przecież mogę się mylić. Dlatego wszystkim nam życzę, abyśmy najbliższe lata przetrwali bezpiecznie i w jak najlepszym zdrowiu.
Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Astrobiznes oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.

Ostatnie komentarze na forum (3/7)

Nie pamiętasz hasła? Przypomnij je.




Baza danych jest pusta. Zapraszamy wkrótce.