Nie ufać rządzącym
Artykuł został dodany 13-01-2008 przez Wojtek SuchomskiPodczas opozycji Saturn-Uran rządzący dopuszczą się wielu świństw aby zabrać Twoje pieniądze.
W Gazecie Wyborczej można przeczytać relację z Ukrainy , gdzie rząd obiecał zwrot pieniędzy ukradzionych przez komunistów. Pięści zaciskają się, kiedy czyta się takie wypowiedzi:
"-Mój mąż pracował wiele lat w Norylsku na Dalekiej Północy. W 1991 r. mieliśmy w Sbierbanku 80 tys. rubli. Starczyłoby na dom na Krymie, bo na to harowaliśmy całe życie. I wszystko przepadło. Teraz będę tak długo stać w kolejce, aż dostanę swój tysiąc. I wszystkie moje sąsiadki mówią to samo. Nie pozwolimy się znowu oszukać! - powiedziała "Gazecie" Mila Horobec, mieszkanka Kijowa. "
Norylsk to jest najgorsze miejsce do mieszkania na Ziemi (wg rankingu The Forbes). Warunki życia są skandaliczne a ludzie umieraja tam bardzo szybko. Wydawałoby się, ze państwu Horobec wrecz nalezal sie dom na Krymie, a jednak nie - System pożarł ich oszczędności.
Ponieważ zbliżamy się do opozycji Saturna z Uranem, opisana sytuacja może powtórzyć się takze w innych krajach, nawet w USA. Jest to aspekt planet który generalnie konfliktuje rząd i obywatelami. Nagle wielu ludzi może się przekonać, że ich oszczędności życia są nic nie warte. Rządy potrafią dopuścić się różnych świństw, aby wyczesać z obywateli dodatkową kasę. W 1933 roku w Stanach Zjednoczonych prezydent Roosevelt znacjonalizował złoto posiadane przez obywateli. Do dzisiaj nie wiadomo dokladnie, kto był autorem tego dekretu, ale podpisal go prezydent. dekret stanowił że od dzisiaj prywatne posiadanie złota jest nielegalne i należy je odsprzedać państwu po 20,7 dolara za uncję. Potem zakaz cofnięto, ale złoto kosztowało już 35 dolarów za uncję. Jeśli coś takiego przeszło w USA, to jeszcze lepiej przeszłoby w Polsce, gdzie prawa obywateli są powszechnie lekceważone.
Osobiście już od jakiegoś czasu intensywnie myślę jak zabezpieczyć sie przed nadchodzącymi trudnymi czasami, czuję że robię w tej sprawie bardzo niewiele i generalnie zbyt beztrosko się bawię.
Odpowiadając na pytania do poprzedniego wpisu: wszyscy wiedzą, że 2008 rok będzie trudny. Nie wystarczy wrzucić pieniądze na giełdę i liczyć bogactwo na rachunku. Trzeba się będzie bardzo napracować, być czujnym i trzymać palec na cynglu. Nie wypracowałem jeszcze na tyle wiarygodnego systemu, aby wiedzieć dokładnie kiedy kupić a kiedy sprzedać akcje. Rzeczywiście, jak słusznie zauważacie nie ufam jeszcze do końca swoim prognozom, mimo że kilka z nich było trafionych. Dlatego sporo pieniędzy trzymam poza giełdą, jako rodzaj zabezpieczenia. Co do kontraktów, to tutaj trzeba być cały czas przy komputerze i obserwować rynek, a ja przecież pracuję cały dzień. W kontrakty nie wrzucę na pewno całego kapitału, to zbyt ryzykowne, a dla 100 zł dziennego zysku z jednego kontraktu nie opłaca mi się grać. Myślę że kontrakty są wisienką na torcie dla tych, którzy mają milion w nieruchomościach, milion w oszczędnościach oraz milion w akcjach.












