Katastrofa samolotu Prezydenta RP
Artykuł został dodany 11-04-2010 przez Wojtek SuchomskiSzok dla Polaków, wcześniejsze wybory i niepewność ekonomiczna.
W dniu tak strasznej tragedii trudno znaleźć odpowiednie słowa i napisać sensowny artykuł. Mimo wszystko czuję, że trzeba zastanowić się nad tym wydarzeniem i jego konsekwencjami. Ponieważ strona Astrobiznes koncentruje się na rynkach finansowych, gospodarce oraz zastosowaniu astrologii do ich prognozowania, skoncentrujemy się głównie na tych obszarach, a nie na polityce.Katastrofa lotnicza w Smoleńsku
Wszystko, co wiem o tej katastrofie samolotu, opiera się na doniesieniach mediów: była mgła, samolot kilkakrotnie podchodził do lądowania wbrew zaleceniom wieży kontroli lotów. Na pewno politykom bardzo zależało na lądowaniu, ponieważ nad grobami katyńskimi już gromadzili się ludzie, czekający na uroczystość. Powrót do Mińska czy lot do Moskwy znacznie opóźniłby przybycie Prezydenta do Katynia. Na pewno pilot rządowego Tupolewa czuł tę presję, pamiętał też zapewne złość Lecha Kaczyńskiego, kiedy dwa lata wcześniej pilot odmówił lądowania w Gruzji (KLIKNIJ aby przeczytać artykuł). Wiemy, że samolot Tupolew-154, którym lecieli polscy oficjele, miał ponad 20 lat, ale w 2009 roku przeszedł kapitalny remont i szef mechaników, Aleksiej Gusew zapewniał, że samolot jest sprawny a 5000 wylatanych godzin i 1823 lądowań to niewiele dla samolotu tej klasy. Według wstępnych ocen przyczyną katastrofy był błąd pilota z powodu złych warunków atmosferycznych. Ponadto lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku dopiero od niedawna jest przystosowane do lądowania samolotów cywilnych i nie ma odpowiednich urządzeń do naprowadzania podczas mgły.
Poprzednie katastrofy lotnicze w Polsce i awarie samolotów rządowych
W ostatnich latach zdarzyło się kilka katastrof lotniczych, z czego kilka dotyczyło samolotów rządowych i wojskowych. Najpoważniejszą taką katastrofą było rozbicie samolotu CASA 23.01.2008 roku w Mirosławcu, w którym lecieli wysocy rangą wojskowi polskich sił powietrznych. 4 grudnia 2003 roku pod Piasecznem rozbił się śmigłowiec Mi-8, w którym leciał premier Leszek Miller. Szczęśliwie nikt wtedy nie zginął, ale premier doznał złamania dwóch kręgów piersiowych. Jeszcze za czasów PRL, 28.02.1973 rozbił się samolot An-24W z 13 pasażerami, w tym ministrami spraw wewnętrznych Polski i Czechosłowacji. Za czasów III RP wielokrotnie dochodziło do awarii rządowych samolotów, z których na szczęście żadna nie zakończyła się tragedią:
1998 - z powodu ochłodzenia nie wystartował w Wilnie Jak-40 z premierem Jerzym Buzkiem na pokładzie.
1999 - przymusowe lądowanie Tu-154 w Arabii Saudyjskiej z marszałek Senatu Alicją Grześkowiak na pokładzie. (Przyczyna: w samolocie zawiódł jeden z elementów kontroli lotu).
2001 - postój w Norymberdze, bo w Jaku-40 premiera Leszka Millera wyciek paliwa spowodował zapłon silnika.
2004 - w chińskim Kunming awarii uległ samolot, którym premier Marek Belka leciał na szczyt Azja - Europa do Wietnamu. (Podczas uruchamiania silników przed startem z jednego z nich zaczęły wydobywać się kłęby dymu).
Maj 2007 - w samolocie Jak-40 pękła jedna z warstw przedniej szyby w kokpicie pilotów. Leciał nim do Berlina minister środowiska Jan Szyszko.
Maj 2007 - w rządowym samolocie "Bryza", którym wicepremier Andrzej Lepper miał wracać ze Słowacji do Polski, po starcie zepsuł się silnik.
Czerwiec 2007 - w Norwegii utknął rządowy Tu-154M, którym poleciała na obchody 67. rocznicy bitwy o Narwik delegacja polskich kombatantów, wiceminister obrony i biskup polowy. Tuż przed startem okazało się, że awarii uległ układ odpowiedzialny za uruchamianie klap niezbędnych do bezpiecznego startu i lądowania.
Nie tylko politycy, ale obywatele mają prawo domagać się, aby członkowie rządu mogli bezpiecznie poruszać się w delegacjach. Ewentualna katastrofa powoduje ogromne zakłócenia w sprawnym funkcjonowaniu państwa, czego prawdopodobnie doświadczymy wkrótce. Mimo to, kolejne rządy odkładały zakup nowych samolotów, aż w końcu doszło do tragedii.
Niesprzyjający horoskop zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na Prezydenta RP
W dawnych czasach astrologowie doradzali wybór najkorzystniejszej daty koronacji następcy trony, jego ślubu, wyruszenia na wojnę itp. Uczeni Oświecenia ośmieszali ten sposób wyboru daty, nie podobało się to także Kościołowi Katolickiemu ("wszystko w rękach Boga"). Obecnie bardzo trudno wytłumaczyć racjonalnie, dlaczego układ planet w momencie rozpoczęcia pewnego okresu rzutuje na cały jego przebieg. Być może trafnie opisuje to termin, sformułowany przez Carlosa Castanedę (aczkolwiek w innym kontekście): intencja. Kiedy na przykład zaprzysiężony jest prezydent, symbolicznie rozpoczyna się pewien okres i towarzyszy mu pewna intencja (czyli cel, motyw działania, myśl przewodnia i pragnienie - jak to określa Słownik Języka Polskiego). Układ planet na ten moment to właśnie horoskop intencji. Astrologowie starają się, aby horoskop przyszłych wydarzeń był jak najbardziej harmonijny, a dział astrologii, który tym się zajmuje to astrologia elekcyjna.
W momencie zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego (23.12.2005 10:00 W-wa) układy planet były bardzo nieharmonijne, z pewnością nie zasięgnięto rady żadnego astrologa. Neptun-Mars-Saturn-Jowisz tworzyły napięciowy układ zwany Wielkim Krzyżem. Poza tym Księżyc był w tzw. pustym biegu, po minięciu Plutona. Tylko jeden z prezydentów amerykańskich, zaprzysiężonych podczas pustego biegu Księżyca doczekał do końca kadencji, ale i tak groziło mu odsunięcie od władzy. Był to Bill Clinton. Pozostali albo zmarli przed końcem kadencji, albo zginęli tragicznie. Kiedy wraz z kolegami astrologami zobaczyliśmy te układy planet, oczywiście stanęły nam przed oczami przypadki amerykańskich prezydentów, ale nikomu nie wypadało o tym publicznie mówić. Wspominałem już wcześniej o spółkach, założonych podczas pustego biegu Księżyca. Zwykle cienko przędą podczas działalności, a w końcu bankrutują. Pisząc to, nie liczę specjalnie, że politycy będą konsultowali swoje decyzje z astrologami, ale uważam że warto przypominać te fakty jak najczęściej.
Niesprzyjające tranzyty w horoskopie III RP
Na forum "Jak na górze tak na dole" (KLIKNIJ) użytkownik Uranity zamieszcza progresje dla historycznego Horoskopu z 966 roku. W tym horoskopie Księżyc jest w koniunkcji z Saturnem na Medium Coeli, aspekt jaki towarzyszył także eksplozji nuklearnej w Hiroszimie. Jeśli astrologia działa, ślady smoleńskiej katastrofy powinniśmy dostrzec także w innych horoskopach Polski, wyznaczonych na ważne daty z późniejszej historii. Osobiście stosuję horoskop III RP, ponieważ można dla niego wyznaczyć bardzo precyzyjną datę: 31.12.1989 0:00 Warszawa. Jest to moment, kiedy weszły w życie zmiany w Konstytucji, po podpisie przez ówczesnego Prezydenta - Wojciecha Jaruzelskiego. Niektórzy astrologowie stosują moment odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego po uchwaleniu zmian w Konstytucji: 29.12.1989 22:40 Warszawa. W obu tych horoskopach III RP przy tranzytach silnie działa oś Jowisza i Urana. Jowisz był wtedy w 5 stopni 21' Raka, a Uran w 5 stopni 41' Koziorożca. Ta oś była bardzo wrażliwa w ostatnich 20 latach, dlatego pięć lat temu postawiłem szereg prognoz dla naszego państwa w oparciu o jej tranzyty. Najważniejszym tranzytem wydawało mi się wtedy przejście Plutona. W dniu tragedii smoleńskiej Pluton był stacjonarny (czyli najsilniejszy) na 5 stopniu 25 minut Koziorożca. W tranzytach bieżących w zbieżnym kwinkunksie do Plutona był Mars.
Obawiam się, że ten ciężki tranzyt Plutona to dopiero początek trudnych tranzytów w horoskopie III RP. Uran był po prostu pierwszą planetą na drodze Plutona, kolejną planetą będzie Słońce (9.14 Koziorożca), Neptun (11.58 Koziorożca), Immum Coeli (14.08 Koziorożca), Saturn (15.28 Koziorożca) a na końcu Merkury (25.53 Koziorożca).
Katastrofa polskiej polityki i administracji RP
Poza tragedią w wymiarze ludzkim, katastrofa TU-154 pod Smoleńskiem oznacza też ogromne zmiany na scenie politycznej. Zginęli najważniejsi politycy opozycyjnej partii Prawo i Sprawiedliwość, co prawdopodobnie będzie oznaczać przejęcie pełni władzy (i odpowiedzialności) przez Platformę Obywatelską. W samolocie poniósł także śmierć prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek, który wbrew początkowemu sceptycyzmowi ekonomistów i komentatorów, radził sobie całkiem dobrze (podejmując przy okazji kontrowersyjne decyzje personalne). Jakkolwiek oceniać jego działalność, śmierć prezesa NBP oznacza niepewność wobec przyszłości polskiej polityki pieniężnej, a tego rynki finansowe bardzo nie lubią. Domyślam się, że marszałek Sejmu, pełniący obowiązki głowy państwa w okresie interregnum, dołoży wszelkich starań, aby jak najszybciej obsadzono to stanowisko. Funkcja polskiego prezydenta jest głównie reprezentacyjna, dotyczy głównie polityki zagranicznej. Konstytucja dokładnie określa procedurę w takich przypadkach, poza tym sztaby antykryzysowe są przygotowane na najgorsze scenariusze. Politycy będą z pewnością zszokowani, ale chaosu nie będzie. Natomiast wyłom w polskich siłach zbrojnych jest ogromny. Po wspomnianej już katastrofie w Mirosławcu, w którym zginął kwiat lotnictwa polskiego, tym razem ginie: szef sztabu generalnego WP, Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych RP, Dowódca Sił Powietrznych RP, Dowódca Wojsk Lądowych RP, Dowódca Wojsk Specjalnych RP, Dowódca Marynarki Wojennej RP i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Dowódcy zawsze mają swoich zastępców, ale brak wyobraźni, który pozwolił umieścić całe dowództwo polskich sił zbrojnych w jednym samolocie jest porażający.
Możliwe konsekwencje gospodarcze
W chwili tragedii narodowej, większość ludzi nie zastanawia się nad jej możliwymi skutkami ekonomicznymi. Przygniata nas żal, zaskoczenie, poczucie utraty i smutek. Ale inwestorzy z innych krajów nie są tak emocjonalnie związani z Polską i będą podejmowali chłodne decyzje ekonomiczne. Już wiemy, że giełda będzie działała od poniedziałku. Gdyby tragedia wydarzyła się podczas dziennych notowań, prawdopodobnie indeks zanotowałby gwałtowny spadek z powodu wzrostu niepewności inwestycyjnej oraz obaw o przyczyny katastrofy. Ponieważ do poniedziałkowego otwarcia minie 48 godzin, zapewne politycy zrobią wszystko, aby uspokoić nastroje i zapewnić, że państwo polskie będzie funkcjonowało w miarę normalnie. Na pewno 48 godzin do otwarcia rynków finansowych to dużo, aby zapewnić, że polska administracja poradzi sobie w tej sytuacji. Mimo to pozostaną wątpliwości co do przyszłego kształtu sceny politycznej. Ale im krótsza będzie niepewność polityczna, tym mniejsze będą zawirowania na giełdzie i rynku złotego.
Zabrzmi to okropnie cynicznie, ale część zagranicznych komentatorów odbierała Prezydenta Kaczyńskiego i liderów opozycyjnej partii jako hamulcowych polskich reform. Ich śmierć sparaliżuje zapewne działalność Prawa i Sprawiedliwości, ale być może również Platforma Obywatelska pohamuje się przed wprowadzaniem śmiałych zmian w gospodarce, przekładając ważniejsze decyzje gospodarcze na okres po wyborach prezydenckich (a być może także parlamentarnych). Przypomnijmy, że niedawno prezes NBP Sławomir Skrzypek toczył z rządem i Radą Polityki Pieniężnej samotny bój o zatrzymanie części zysku NBP (4 z 8 miliardów). Jego śmierć będzie oznaczała prawdopodobnie przekazanie tych środków rządowi, co będzie oznaczało niższy deficyt budżetu. Faktem jest, że z powodu tragicznego osłabienia opozycji, obecnie pełnię władzy przejmuje Platforma Obywatelska a jej liderzy nie będą już mogli tłumaczyć się, że "nie mogli reformować, bo blokował ich Prezydent".
Możliwe zakłócenia ekonomiczne potrwają zapewne kilka dni i nie będą zbyt dotkliwe. O wiele gorsze skutki wynikają z trwającego już tranzytu Plutona. Pluton przechodzi obecnie ze stacjonarności w retrogradację i znów będzie tranzytował oś Jowisz-Uran z początkiem stycznia 2011. Wtedy jednak tylko przemknie ze względu na brak retrogradacji i ponownie będzie stacjonarny w punkcie 4.53 Koziorożca w dniu 17.09.2011. Nieco wcześniej, 12.07.2011 w kwadraturze do Plutona ustawi się Uran, a na Ascendencie horoskopu III RP będzie Saturn. Po raz kolejny wyrażam obawy, po smoleńskiej tragedii jeszcze silniejsze, że najbliższe lata będą bardzo trudne dla Polski. Jeśli tranzyt Plutona przez pierwszą planetę na jego drodze był tak tragiczny, jakie losy nas czekają, kiedy Pluton przejdzie przez kolejnych pięć punktów horoskopu III RP?
Ostatnie komentarze na forum (3/92)
-
Autorem komentarza jest mon_73
Komentarz zotał napisany 22-04-2010 o godzinie 22:42Oj, ileż trzeba mieć buty i pychy, by tak to zrozumieć...
-
Autorem komentarza jest tata-inwestor
Komentarz zotał napisany 22-04-2010 o godzinie 20:30"Cynizm Boga" (!) - ile trzeba mieć buty i pychy by tak napisać. Ty chcesz pouczać Boga co jest właściwe ! - marności nad marnościami.
-
Autorem komentarza jest mon_73
Komentarz zotał napisany 19-04-2010 o godzinie 0:02Dla mnie, mimo tej medialnej nostalgiczno-patriotycznej otoczki, sprawa jest dosyć klarowna. Nie wierzę w TAKIE przypadki. Byłby to niezwyczajny cynizm Boga/losu/karmy (obojętne, w co kto wierzy). Natura jest chaotyczna, przypadkowa, nielogiczna, a tu zbyt wiele jest analogii i logiki tego niby przypadkowego ciągu zdarzeń. Tak myśleć może tylko człowiek... Choć akurat jakoś w Rosjan jako sprawców wierzyć mi się nie chce. To byłby już naprawdę wyjątkowy cynizm. Dobrze dziś zapytał Sikorowski dziennikarza w TVN-ie. Dlaczego od tygodnia ta telewizja ciągle paple i gada zamiast puścić koncerty muzyki poważnej, Mozarta, Chopina i pozwolić ludziom na zadumę, wyciszenie, żałobę? Odpowiedź aż mi się sama ciśnie na usta: aby w tej zadumie ludzie przypadkiem nie zaczęli samodzielnie myśleć... W końcu kłamstwa powtarzane sto razy stają się prawdą. Bo prawda to nie fakty tylko to, w co wierzy większość. Wystarczy więc tą większość stworzyć.












