Jak podnieść innowacyjność polskiej gospodarki?
Artykuł został dodany 29-05-2009 przez Wojtek Suchomski
Dlaczego inwestorzy wybierają pewne kraje, a inne omijają z daleka? Czy Europa będzie kiedykolwiek tak innowacyjna, jak Stany Zjednoczone? Kilka przemyśleń na ten temat.
Dzisiaj miałem ciekawą rozmowę ze swoją znajomą, która jest studentką i specjalizuje się w innowacyjności gospodarek. Dziewczyna jeździ na różne konferencje tematyczne, więc miała sporo obserwacji. Na temat podniesienia innowacyjności polskiej gospodarki (oraz europejskiej) napisano już bardzo dużo, zorganizowano też wiele konferencji. Moja znajoma ubolewa, że konferencje się odbywają, mówcy mają ciekawe prelekcje, tryskają pomysłami, ale nic z tego nie wynika. Polska przyciąga jedynie inwestycje w rodzaju pieca hutniczego, montowni samochodów, a już za wielki sukces nowoczesnych technologii uważa się montownię płaskich ekranów LCD. Tylko, że my je po prostu montujemy, wykorzystując pracę fizyczną, a nie intelektualną. Kiedy Uran wejdzie do Znaku Barana i prymitywna praca robotników zostanie zastąpiona na wielką skalę przez roboty i androidy, nasza klasa robotnicza stanie się bezrobotna. A montownie samochodów będą mogły powstać gdziekolwiek. Jesteśmy skrępowani nie tylko biurokracją, ale także brakiem nadwyżek kapitału. W amerykańskiej Dolinie Krzemowej są banki, które udzielają pożyczek każdemu przedsiębiorcy, który się po nią zgłosi, w zamian za udziały w przedsięwzięciu. Bankowcy wiedzą, że tylko 20% tych przedsięwzięć będzie zyskownych, ale zyski z nich przewyższą straty poniesione na pozostałych. Nasze banki postawiłyby przed ambitnym przedsiębiorcą konieczność pokonania wielu biurokratycznych barier i całe przedsięwzięcie skończyłoby się na gadaniu.Zastanawiałem się, dlaczego człowiek z pomysłem boi się założyć firmę. Rozmawiałem z różnymi ludźmi i większość mówiła, że bezpieczniej jest na etacie. Przerażały ich rozliczenia i obciążenia podatkowe (ZUS). Przytaczano przykłady ludzi, których zniszczył represyjny aparat podatkowy. Co za marnotrawstwo sił i energii ludzkiej! Mogliby działać samodzielnie, powiększać bogactwo swoje i kraju, ale boją się urzędu skarbowego! Dlaczego rząd nie usprawni procedur administracyjnych? Dlaczego ludzie boja się podejmować ryzyka gospodarczego z powodu represyjności urzędów?
Nie lepsza sytuacja jest w Unii Europejskiej. Europa przyciąga tylko 1/3 tzw. venture capital, czyli kapitału, inwestującego w nowoczesne, ryzykowne przedsięwzięcia. 2/3 tego kapitału, czyli 20 mld dolarów wędruje do Stanów Zjednoczonych. Powodem, dla którego inwestorzy omijają Europę jest nadmierna biurokracja, regulująca każdy aspekt biznesu oraz prawa pracy. Pracownikom przyznano wiele przywilejów, np. krótkie tygodnie pracy, długi czas urlopu, rozbudowane programy emerytalne. Młodzi ludzie, nie mając kapitału i doświadczenia, wchodzą w te tryby i stają się trybikami. Wtapiają się w korporacje a potem z lękiem myślą o podjęciu ryzyka. "Co stanie się, jeśli mi się nie uda? Jak będę mógł wrócić do Korporacji z podkulonym ogonem?". No i cała unijna polityka rozdzielania funduszy. Unijni urzędnicy marnują pieniądze na tzw. "politykę rolną", czyli dopłaty do rolnictwa i utrzymywanie wysokich cen skupu. Ubocznym tego efektem są wysokie ceny żywności w Unii Europejskiej. Ktoś, kiedyś, 50 lat temu uznał, że podstawą gospodarki musi być rolnictwo i nadał przywileje rolnikom. Nadane przywileje trudno zabrać. Ale przez to marnuje się pieniądze na rolnictwo, zamiast przeznaczyć je na nowoczesne technologie. Jest jeszcze jedna sprawa: likwidowanie barier gospodarczych między państwami. OK, wiem że Polska otrzymuje spore pieniądze z Unii, które idą na budowę oczyszczalni, dróg i mostów. Ale czy tak powinno być? Kapitał powinien wędrować tam, gdzie jest szanowany, dlatego istnieją różnice gospodarcze między państwami. Niektóre są bogatsze, inne biedniejsze. Są bogatsze, bo stworzyły lepsze warunki dla biznesu, a biedni są biedni nie bez powodu. Pakowanie pieniędzy w biedne rejony Unii, aby "wyrównać różnice gospodarcze" to zabieranie pieniędzy bardziej zaradnym i przedsiębiorczym, a dawanie mniej zaradnym. Socjalizm po prostu.
Wśród krajów najbardziej przyjaznych venture capital w Europie są: Dania, Szwecja, Finlandia, Wielka Brytania i Szwajcaria. W żadnym z tych krajów inwestycje vc nie przekraczają jednak 0,2% PKB. Jak widać, venture capital przyciągają kraje o mniejszej biurokracji, sprawnym systemie prawnym i księgowym, tam gdzie ułatwione jest przenoszenie własności intelektualnej. W Danii pieniądze z podatków inwestowane są w ten sektor poprzez Duński Fundusz Rozwoju, inwestujący około 250 mln euro rocznie w nowo powstałe spółki. W Szwecji naukowcy nabywają prawa do odkryć, opracowanych na uniwersyteckich laboratoriach. Dzięki temu naukowcy są bardziej skłonni do rozwijania przedsiębiorczości. Udane przedsięwzięcie nowych technologii przyciąga też inne firmy, w Danii rozwinął się więc sektor urządzeń medycznych, a w Finlandii branża telekomunikacyjna, w Szwajcarii biotechnologia i biofarmacja. Źródłem innowacji może być też renomowana uczelnia. W Wielkiej Brytanii wylęgarnią spółek vc jest Uniwersytet Cambridge.
Venture Capital wyprzedza swój czas. Zainteresowaniem venture capital cieszą się obecnie branże związane z Uranem w Baranie (ingres do tego Znaku dopiero w maju 2010 roku). Są to branże energii odnawialnej (przy okazji oczekuje się że prezydent Obama podpisze pakiet ustaw sprzyjających rozwojowi tej branży), gromadzenia i przechowywania energii, urządzenia i infrastruktura oszczędzająca energię, transport z użyciem technologii oszczędzających energię, redukcja emisji węgla, biopaliwa. Poza tym branże związane z Uranem w Rybach: nowoczesne technologie odtwarzania wideo i dźwięku, instrumenty medyczne, badania genetyczne. Venture Capital interesuje się też nowoczesnym, ekologicznym budownictwem i wykorzystaniem nowych materiałów budowlanych, inwestycjami w zakresie oprogramowania i przechowywania danych.
Jeśli Europa nie stworzy korzystnych warunków dla rozwoju potencjału intelektualnego, to on po prostu stąd ucieknie. Zawsze było tak, że jednostki bardziej wybitne, z pomysłem, opuszczały miejsce, w którym nie mogły rozwinąć skrzydeł. Dzisiaj przeczytałem artykuł o irackim nastolatku, który rozwiązał zagadkę matematyczną, czekającą na rozwiązanie od 300 lat. Z powodu amerykańskiej inwazji i okupacji Irak jest obecnie najgorszym miejscem do mieszkania. Nic dziwnego, że w tamtym kraju talent tego nastolatka nie mógł się rozwinąć. Polska nie jest obecnie okupowana, ale była od zawsze państwem, z którego emigrowali wynalazcy. Ocenia się, że obecnie Europę dzieli od USA około 24 lat (PKB per capita, wydajność pracy, nakłady na badania i rozwój). Jeśli chodzi właśnie o nakładay na badania i rozwój, Amerykanie osiągnęli europejski poziom już 30 lat temu, a Unia osiągnie amerykański poziom dochodu w 2047 roku. Staramy się dorównać Unii w rozwoju, ale być może mamy kiepskiego nauczyciela...
Może zakończę przekonaniem, że Astrobiznes jest właśnie pewnego rodzaju venture capital. Nie wziąłem ani grosza od instytucji rządowych czy prywatnych. Inwestuję swój czas, intelekt i kapitał w badania nad cyklami gospodarczymi. Obszar działalności Astrobiznes jest jak dotąd niezbadany, sukces wcale nie jest przesądzony. Badania nad astrologią finansową zapowiadają się jednak obiecująco, przyciągają zainteresowania coraz większej liczby osób. Aby coś w tej dziedzinie osiągnąć trzeba mieć pewne podstawy z zakresu nauk ścisłych, oraz trochę zacięcia badawczego. Dlatego uważem, że Polacy mogą w tej dziedzinie odnieść pewne sukcesy. Jak widać, Venture Capital to nie musi być super-nowoczesna fabryka, w której naukowcy pracują w fartuchach. Może to być równie dobrze sieć samodzielnych badaczy, wymieniających się odkryciami, skupionych w Astrobiznes.
Ostatnie komentarze na forum (1/2)
-
Autorem komentarza jest reikimaster
Komentarz zotał napisany 29-05-2009 o godzinie 17:52Wojtek długo można byłoby pisać na temat tego wątku.. W Polsce jak masz coś dużego to założą Ci związki zawodowe itd.. Poza tym cięzko w ludziach zaszczepić współodpowiedzialność za pewne rzeczy .. często występuje postawa roszczeniowa.. łatwiej jest gdy masz ludzi na działalności ( odpowiedzialność materialna ,weksle in blanco itd ) .. dla wielu osób ważne jest poczucie bezpieczeństwa w postaci tego ze mają swój etat.. ale rzadko kto bierze pod uwagę to ze można i tak go zwolnić w każdej chwili..( ale tu z kolei plusem są świadczenia socjalne .. standardem jest to ze często na wypowiedzeniu uciekają na L-4 ,ciągnąc je nawet czasami przez pół roku ) . Na działalności nie ma to sensu ,bo Zus wiadomo co wypłaca a i kontrola szybko gwarantowana .. Ja prowadzę swoją firmę przez 9 lat i nie narzekam .. jest wiele plusów i wiele minusów ..












