Diamenty dla każdego!
Artykuł został dodany 07-09-2011 przez Wojtek Suchomski
Czyste, duże diamenty po 100 dolarów. Astrobiznes podaje kontakt.
Kilka lat temu opisywałem w artykule "Kup pan diament" spotkanie marketingowe pewnej firmy, rozprowadzającej diamenty w sprzedaży sieciowej jako "inwestycję". Firma używała argumentów typu: "diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety", "diamenty są skoncentrowanym bogactwem", "na diamentach nigdy się nie traci". Najnowsze technologie produkcji mogą jednak poważnie zagrozić cenom diamentów.W niepewnych czasach, kiedy kolejne państwa dewaluują swoje waluty, aby poprawić opłacalność eksportu, kiedy tylko nieliczne spółki giełdowe wypłacają dywidendy a ich akcje mogą w każdej chwili się przecenić, diamenty wydają się bezpieczną przystanią kapitału. Tak samo bezpieczną, jak złoto... Ale czy na pewno?
Sprawdziłem jak kształtowała się cena diamentów w ostatnich sześciu latach. Ponieważ diamenty różnią się między sobą wagą, czystością, kolorem i innymi parametrami, każdy z nich osiąga inną cenę i trudno jest znaleźć uniwersalną miarę. Poszczególne firmy: IDEX, PolishedPrices czy Diamond Search Engine stosują własne indeksy. Według PolishedPrices cena diamentów w ciągu ostatniego roku wzrosła o +50%. IDEX podaje +23% wzrost swojego indeksu, a z kolei Diamond Prices Index firmy Diamond Search Engine wskazuje tylko +10% wzrost ceny diamentów. I bądź tu mądry! Na wykresie poniżej znajduje się indeks firmy Diamond Search Engine, który wykorzystałem ponieważ ma najdłuższy zakres danych, które można analizować. Wahania ceny diamentów w ostatnich sześciu latach wyglądają następująco:

Na pierwszy rzut oka wygląda to imponująco, średnia cena diamentów oparła się bessie na giełdzie i podwoiła się w badanym okresie. Jeśli jednak porównamy cenę diamentów do złota, okaże się że żółty metal był lepszą inwestycją w tym czasie. Przez pewien czas złoto i diamenty szły równo, ale gdzieś od kwietnia 2009 roku inwestorzy uznali, że to jednak złoto będzie lepszym nośnikiem bogactwa niż skrystalizowany węgiel. W badanym okresie indeks ceny diamentów wzrósł o +74% natomiast złoto podrożało ponad 3-krotnie. Uwzględniając inflację, od 30 lat ceny diamentów znajdują się w stagnacji, o ile nie w bessie. Należy też uwzględnić, że diamenty nie płacą dywidendy, ich przechowanie i ubezpieczenie też sporo kosztuje.

Złoto ogromnie podrożało w ostatnich latach, ponieważ Bank Rezerwy Federalnej nadrukował mnóstwo pustych dolarów. Zastanawiam się, dlaczego ceny złota i diamentów w pewnym momencie rozjechały się, skoro wartość dolara tak bardzo spadła? Przecież diamenty można "szybko przenosić", "są dyskretniejsze niż inne rodzaje majątku", "gwałtownie wzrasta zainteresowanie diamentami inwestycyjnymi", "diament jest symbolem bogactwa i pomyślności", "lokowane jest w nich 7% środków obywateli Unii", jak twierdzi na swej stronie firma DIC. Otóż żaden ze sprzedawców "diamentów inwestycyjnych" nie podaje w swoich reklamówkach, że taki zakup jest obciążony +23% podatkiem VAT. Innymi słowy, inwestorzy którzy kupili diamenty w marcu 2008 roku dopiero teraz wychodzą na swoje, nie licząc prowizji pośrednika czy inflacji. Tymczasem od zakupu złota lokacyjnego nie płaci się podatku VAT i ma ono wartość uniwersalną.
Jest jeszcze jedna sprawa, o której milczą sprzedawcy diamentów. Złota nie można wyprodukować, ale diamenty owszem. Ostatnio pojawiły się nowe technologie produkcji diamentów, które są nie do odróżnienia od diamentów wydobytych z ziemi. Technologia prasowania grafitu jest znana już od 60 lat, ale ludzie byli w stanie wyprodukować w ten sposób tylko małe, brzydkie diamenty do zastosowań technicznych. Od 15 lat swoje technologie produkcji diamentów w komorach wysokociśnieniowych doskonalą amerykańskie firmy Gemesis i Apollo. Dosłownie dwa miesiące temu Gemesis ogłosiła, że po 15 latach badań udało jej się otrzymać diament jednokaratowy (0,2 grama), biały i prawie bez skazy. Koszt wyprodukowania takiego diamentu wynosi 100 dolarów i potrzeba na to ledwie kilku dni. Naturalnie, Gemesis nie po to przez 15 lat doskonaliła swoją technologię, aby teraz sprzedawać diamenty w cenie odpustowych błyskotek. Za swoje wyroby zamierza żądać przynajmniej połowę obecnej ceny rynkowej, która wynosi obecnie 10-15 tysięcy dolarów za 1-karatowy, biały diament bez skazy.

Dla diamentowej branży, diamentowych inwestorów i monopolisty De Beers udoskonalenie produkcji sztucznych diamentów to prawdziwy cios. De Beers próbował się przez ostatnie lata bronić, nazywając Gemesis i Apollo "oszustami" a ich wyroby za "podróbki". Mimo to producentom sztucznych diamentów udało się przekonać Amerykański Instytut Gemologiczny, aby wydawał ich produktom takie same certyfikaty, jakie otrzymują diamenty wydobyte z ziemi. Nawet jeśli klient będzie miał świadomość, że kupuje diament z komory wysokociśnieniowej, prawdopodobnie zdecyduje się kupić za tę samą cenę 1-karatowy diament niż 0,5-karatowy. Cena diamentów nie zależy od ich uniwersalnej wartości, ale od mitu niedostępności i luksusu, zbudowanego wokół nich przez koncern De Beers. Diamenty są drogie ponieważ ludzie wierzą, że są drogie. Kiedy dowiedzą się, że koszt wyprodukowania takiego kamyka wynosi 100 dolarów, jestem pewny, że zażądają niższej ceny.
Osobiście nie martwiłbym się specjalnie o firmy Gemesis czy Apollo, które z pewnością będą chciały zarabiać na swoich produktach. Problemem (dla branży diamentowej) będzie rozpowszechnienie technologii produkcji dużych, tanich diamentów w Chinach czy Indiach. Komora wysokociśnieniowa kosztuje kilkadziesiąt tysięcy dolarów, technologię produkcji można poznać w Internecie. Za kilka lat Chińczycy czy inny pracowity naród, zaleją rynek milionami sztucznych diamentów, nie do odróżnienia od kopalnych diamentów. A inwestorzy będą musieli poszukać innego sposobu przechowywania bogactwa.
Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Astrobiznes oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.













